Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Farmy wiatrowe kontra natura

Kategoria: Elektrownie

 Farmy wiatrowe kontra natura, czyli szokujące koszta środowiskowe odnawialnej energii

W świetle najnowszych badań, okres eksploatacji turbiny wiatrowej  jest o połowę krótszy niż początkowo sądzono. Mimo to, w tym czasie może ona wyrządzić środowisku wiele szkód.

Farmy wiatrowe dziesiątkują populacje rzadkich ptaków i nietoperzy na całym świecie, sprowadzając na cześć z nich groźbę wyginięcia. Większość ekologów po prostu nie chce o tym słyszeć, desperacko trzymając się wizji odnawialnej energii i tkwiąc w zaprzeczeniu. Niemniej,  dowody wskazują, że nie zmiany klimatyczne a właśnie energia odnawialna stanowi największe zagrożenie dla dziko żyjących gatunków w tym stuleciu.

Jestem wykładowcą biologii i nauk społecznych Uniwersytetu Oksfordzkiego. Mam za sobą szkolenie zoologiczne, pracowałem jako konsultant ds. środowiska przeprowadzając ocenę środowiskową projektów takich jak budowa linii kolejowej Folkestone-Londyn a obecnie uczę ekologii i ochrony środowiska. Chociaż początkowo mój pogląd na energię odnawialną był neutralny, zdążyłem zaobserwować ile szkód środowisku naturalnemu wyrządzają energetyka wiatrowa, wodna, biopaliwa, czy zapory pływowe. Ekolodzy, którzy popierają tego typu przedsięwzięcia, robią to ze względów ideologicznych, choć są i tacy którzy odwołują się do nauki.

Moja specjalizacja to wymieranie gatunków. Gdy byłem dzieckiem, ojciec zwykł mi opowiadać o wszystkich zwierzętach, które widywał dorastając w hrabstwie Kent - o zaskrońcach, zmroczniku lipowcu.. Doznałem szoku kiedy zaczęliśmy ich szukać i okazało się jak niewiele pozostało. Wymieranie gatunków to poważny problem - w skali świata tracimy ich 40 dziennie. Mimo to ekolodzy wciąż ponaglają nas do wdrażania technologii, które ten proces przyspieszają a jednym z najbardziej niszczycielskich zjawisk jest tutaj właśnie energetyka wiatrowa.

W samej Hiszpanii, co roku, wg badań grupy SEO/Birdlife, farmy wiatrowe zabijają od 6 do 18 milionów ptaków i nietoperzy, przy czym nietoperzy ginie mniej więcej 2 razy więcej niż ptaków. To daje nam liczbę 110-330 martwych ptaków i 200-670 martwych nietoperzy przypadających na jedną turbinę.  A i te liczby mogą być zachowawcze jeśli zestawić je ze statystykami z grudnia 2002, opublikowanymi przez California Energy Commision: "W podsumowaniu Bennera z 1993 roku, dot. wpływu turbin wiatrowych na ptaki, liczba martwych ptaków przypadających na turbinę wynosiła 309 w Niemczech i 895 w Szwecji."

Ponieważ farmy wiatrowe chętnie buduje się na wzniesieniach, przy których występują dogodne prądy wznoszące, zabijają nieproporcjonalnie dużo ptaków drapieżnych. W Australii, na skutek działania elektrowni wiatrowych zagrożony wyginięciem jest orzeł australijski (Aquila audax). W Ameryce turbiny zabijają dziesiątki tysięcy drapieżników, łącznie z orłem przednim i państwowym symbolem - bielikiem amerykańskim. W Hiszpanii zagrożone są zarówno sępy egipskie jak i sępy płowe, z których 400 zginęło w przeciągu jednego roku w samej Nawarze. Norweskie farmy uśmiercają rocznie ponad 10 bielików, również ludność tamtejszego Smřla odczuwa wpływ turbin zainstalowanych wbrew sprzeciwom ornitologów.

Pozostałe gatunki również nie są bezpieczne. Na przykład w Północnej Ameryce, proponowana budowa farm wiatrowych w rejonie Wielkich Jezior mogłaby zabić wielkie ilości wędrownych ptaków śpiewających. Na Atlantyku zagrożone są gatunki morskie, takie jak burzyk północny. Morskie farmy są równie szkodliwe jak te lądowe, zagrażając ptakom wodnym jak i tym wędrownym. Ograniczają możliwości siedliskowe tych pierwszych (takich jak markaczka i miękko- piór) - "Och".

Słyszałem już sugestie, że ptaki wkrótce się przystosują i zaczną omijać łopaty turbin. Zdolność do nauki wydaje się być jednak ograniczona kiedy dostajesz w głowę od obiektu poruszającego się z prędkością 200 mil na godzinę. Poza tym takie myślenie wynika z niezrozumienia ile czasu zajmuje gatunkom ewolucja. Ptaki latały po niebie swobodnie przez miliony lat. Trudno oczekiwać, żeby zmieniły swoje zachowania w ciągu paru miesięcy. Można się spotkać także z podobnym nonsensem: siedliskowym "miękkim lądowaniem". Na przykład, gdy rozważano budowę tamy na rzece Severn, była mowa o tym, że wszystkie ptaki brodzące, które dotknie zniknięcie mokradeł, znajdą sobie nowe pływowe tereny w innym miejscu. Takie twierdzenia mogą się podobać deweloperom i urzędom, ale odtworzenie tych siedlisk to kwestia nie lat a stuleci, nawet gdy byłaby do tego odpowiednia przestrzeń. Ptaki nie przeniosłyby się gdzieś indziej, raczej wymarłyby z głodu.

Utrata siedlisk to najpoważniejsza przyczyna wymierania gatunków. Farmy wiatrowe nie tylko ograniczają ich rozmiary ale wręcz tworzą "populacyjne próżnie" - strefy które przyciągają zwierzęta a następnie je zabijają. Mój kolega Mark Duchamp uważa, że ptaki są przyciągane, ponieważ turbiny wydają im się dobrym miejscem "grzędowania" a z drugiej strony trawy  wokół wiatraków wabią potencjalne ofiary ptaków drapieżnych. Do turbin ciągną też nietoperze,  co stanowi nawet większy problem dla ochrony gatunków.

Nietoperze są gatunkiem kategorii K - rozmnażają się powoli, są długowieczne ale też łatwo giną. Ewoluując przy drapieżnikach nietoperze wykształciły całkiem skuteczną strategię - latanie w nocy. Działało to aż do czasów współczesnych. Oto przyczyna, dla której są objęte tak dużą liczbą chroniących je konwencji i przepisów - największą przeszkodą dla przetrwania nietoperzy jesteśmy my. Obecnie największym zagrożeniem są turbiny wiatrowe. Najnowsze badania przeprowadzone w Niemczech przez Leibniz Institute for Zoo and Wildlife Research wykazały, że nietoperze zabijane przez elektrownie wiatrowe pochodziły z miejsc oddalonych nawet 1600 i więcej kilometrów. To może sugerować, że niemieckie turbiny, które wg wcześniejszych badań zabijają 200 tys. nietoperzy w roku, mogą uderzać w populację na obszarze całej północno-wschodniej Europy. Niektóre badania w USA określają straty nawet jako 70 nietoperzy na każdy megawat rocznie: przy 40000 MW wytwarzanych przez turbiny już zainstalowane w USA i Kanadzie, wyliczenia dają liczbę nawet 3 mln.

Czemu opinia publiczna nie jest bardziej świadoma tej rzezi? Po pierwsze, przemysł energetyki wiatrowej( przy haniebnym współudziale niektórych organizacji ornitologicznych) zabrnął za daleko w przykrywaniu sprawy, z "zakopywaniem trupów" włącznie. Po drugie, narastająca obsesja na punkcie zmian klimatycznych sprawia, że wielu ekologów pozostaje ślepych na cenę odnawialnej energii. To czego nie widzą, bo ich wiedza nt. biologii jest bliska zeru, to fakt że większość gatunków, ich zdaniem zagrożonych "zmianą klimatyczną", przetrwała już 10-20 epok lodowcowych i podwyższenia poziomu morza o wiele drastyczniejsze niż cokolwiek czego doświadczyliśmy na przestrzeni ostatnich tysiącleci i czego możemy się spodziewać w następnych wiekach. Zmiany klimatyczne nie doprowadzą do wyginięcia tych gatunków; pełni dobrych chęci ekolodzy mogą to zrobić.

                Clive Hambler

Tłumaczył: Paweł Staniszczak

 

Odsłony: 3053